Czerwone Wierchy – Spontan na pieszo.

Czerwone Wierchy – Spontan na pieszo.

25 lutego 2018 0 By Wild on bike

Czerwone Wierchy

     Jechać 400 km w jedną stroną aby zdobyć Czerwone Wierchy, umęczyć się i wrócić znowu 400 km. Pomyślicie że to szalony pomysł i komu by się chciało. Mi…a dokładnie to naszej trójce. Ja, Magda i Wojtek wybraliśmy się w Tatry, bo… Taki padł pomysł a z nich się nie można wycofać 😉 

Zaczęło się od mojej wizyty w serwisie Gilicki Bike w Kaliszu u serwisanta Wojtka (tak to ten sam, z którym byłem w Trutnov na lokalnych ścieżkach). Typowa wizyta, jedna z wielu. Chwila pogawędki a Wojtek wypalił z tekstem że jutro tj. sobota (24 czerwca 2017 ) wybiera się pociągiem w Tatry. Najpierw się zdziwiłem ale po chwili łapię za telefon i dzwonię do Magdy z zapytaniem czy jedzie. Ja nawet nie musiałem się zastanawiać czy chcę jechać. Wytłumaczyłem jej przez telefon, że jedziemy w sobotę po 14-tej (Wojtek tak kończył pracę) zajeżdżamy do Zakopanego i ruszamy gdzieś na szlaki. Chodzimy cała niedzielę, obiad i powrót do Kalisza około północy. Tak wiem, że rano trzeba było wstać do roboty i jechać znowu w trasę ale mimo to wiem że warto jechać w Tatry. Po prostu jest tam pięknie. Magda bez chwili zastanowienia rzuciła tekstem “ok tylko zabiorę buty z domu” W ten oto sposób byliśmy ugadani. Było jeszcze jedno wolne miejsce w Magdy audicy ale nie było chętnego na taki szalony plan.

Czerwone Wierchy

     Wyruszyliśmy trochę później niż o 14-tej. W sumie to już nie pamiętam dlaczego nie od razu o tej ustalonej godzinie. Chyba stwierdziliśmy że zajedziemy wieczorem a to bez sensu bo i noclegu trzeba szukać. Zajechaliśmy 4:30 pod skocznie, ponieważ w trakcie drogi postanowiliśmy przejść Czerwone Wierchy przez Przełęcz Kondracką i zejść do Doliny Kościeliska. Po zaparkowaniu i opłaceniu parkingu (20zł na dobę) próbowaliśmy się chwilę zdrzemnąć po trasie. Jednak każdy chciał iść w góry a słońce już wstało. Powierciliśmy się 15 minut w samochodzie żeby się ułożyć do krótkiej drzemki ale mówię “Dobra idziemy” Każdy bez marudzenia wynurzył się z samochodu i żwawym krokiem ruszyliśmy w stronę kolejki na Kasprowy Wierch. Nie my nie z tych co zdobywają góry na łatwiznę. 

Przebieg trasy:

     Poszliśmy pieszo przez Kalatówki do schroniska na Hali Kondratowej (1333 m n.p.m.). Zjedliśmy śniadanko, które zakupiliśmy na stacji i ruszyliśmy dalej na Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.) Nie było łatwo. Ja dawno w Tatrach nie byłem a Magda pierwszy raz w swoim życiu stawiała kroki w Tatrach Wysokich. Tętno nam waliło jak oszalałe i co kilka kroków na podejściu musieliśmy robić przerwy. Takie wiecie, po minutce, no maks dwie. I kolejne kilka kroków. Doradziłem Magdzie aby sobie ustaliła cel np. przerwa co 50-100 kroków bo przerwy nas spowalniały, a Wojtek jakby się nudził czekając na nas. Dotarliśmy w końcu na przełęcz i od razu zostaliśmy zbombardowani pięknymi widokami na dolinę, którą właśnie podchodziliśmy. Zajęło nam to dłuższą chwilę, ale radość na naszych twarzach nie oddawała zmęczenia jakie zafundowaliśmy swoim organizmom. 

Czerwone Wierchy
Hala Kondratowa
Czerwone wierchy
Czerwone Wierchy
Czerwone Wierchy
Czerwone Wierchy
Czerwone Wierchy
Czerwone Wierchy
previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

     Kilka fotek panoramy i zaczęliśmy zdobywać Kopę Kondracką (2005 m n.p.m.) Podchodząc pod nią spoglądałem z Magdą na Giewont mówiąc jej, że we Wrześniu tam wejdziemy (i tak się stało). Podejście nie było takie łatwe. Niby tylko 150 m w górę ale nogi powoli dawały się we znaki. Ja zaryzykowałem i zabrałem na ten wyjazd nowe buty, w których nie zrobiłem żadnej wycieczki “w koło domu” żeby sprawdzić czy są ok. Ale merrell’e spisywały się znakomicie. Gore-tex świetnie regulował temperaturę wewnątrz buta, a stopa siedziała w nim pewnie i ciasno lecz komfortowo. Do tego zaopatrzyłem się w skarpety z wełny merynosa firmy Elbrus, Trivor. Pogoda tamtego dnia była słoneczna i lekko zawiewał podhalański wiatr. Zapomniałem dodać że na plecach towarzyszył mi 28 litrowy plecak od Amplifi Sport (Austriacka firma zajmująca się ochraniaczami i plecakami dla sportów rowerowych oraz zimowych)

Zawartość plecaka:

A w nim:
– kurtka przeciwdeszczowa
– kawiarka
– kuchenka turystyczna z palnikiem
– woda do kawy i kawa
– bukłak z wodą 2L
– apteczka ( w razie w)
– sucha koszulka na przebranie
– kanapki, batoniki, owoce
– dętka, zestaw do łatania dętek, łyżki do opon i multitool (używam tego plecaka również na wyjazdy rowerowe w góry i zapomniałem go dokładnie sprawdzić, ale założę się że Wojtek też niósł coś od roweru 😉 )

Czerwone Wierchy

Idziemy dalej:

Kolejny był Małołączniak (2096 m n.p.m.) Na nim postanowiliśmy zaparzyć sobie świeżutką kawę 😀 Położyliśmy się na trawie, otuleni promieniami słońca i delektowaliśmy się widokami. Wiatr lekko powiewał a kawiarka zaczynała dawać znak że kawa już napełnia jej górną część. Napełniliśmy oczy i brzuchy i ruszyliśmy na kolejne dwa szczyty. Krzesanica (2122 m n.p.m.) i ostatnim był Ciemniak (2096 m n.p.m.) Cała trudność w przejściu tego szlaku polegała na tym że na szczyty wchodziło się dość szybko i szybko schodziło przez co uda słabły z każdym krokiem. 200/300 m w górę i 200/300 m w dół i tak 4 razy. Z ostatnim szczytem było gorzej do schodziliśmy, aż do Doliny Kościeliska (927 m n.p.m.) Plecaki stawały się coraz lżejsze ale nogi były zmęczone. Łącznie przeszliśmy 21,5 km a w górę wyszło 1425 m. 

Cała wycieczka zajęła nam 9 godzin i 25 minut lecz samego ruchu 4 godziny. Wędrówkę zarejestrowałem przy użyciu aplikacji Strava. Polecam ja bo jest dokładna w pomiarach ale jak wiadomo w górach aplikacja mogła się ciut zawieszać ze względu na słaby sygnał GPS w telefonie i kilka przekłamań mogło się jej zdarzyć. Dlatego dystans i czas przejścia są przybliżone. Wspierałem się również aplikacją “Szlaki Tatry” można w niej wybrać cały szlak jaki chcemy przejść a ona pokaże nam sugerowany czas przejścia. Wyliczyła że na ten szlak powinniśmy poświęcić 8 godzin i 20 minut. W górę pokonamy 1410 m a w dół 1400 m pokonując 18 km. Tak więc wyniki tych dwóch aplikacji prawie się pokrywają.

Czerwone Wierchy
Czerwone Wierchy